poniedziałek, 9 marca 2015

MODA NA ZDROWY STYL ŻYCIA PONAD WSZYSTKO I PONAD WSZYSTKICH!


Obserwuje ostatnio wśród znajomych, wśród ludzi, z którymi pracuje zjawisko, modę (nawet nie wiem jak to nazwać) na zdrowy styl życia ponad wszystko.
Nagle okazuje się, że niemal wszyscy zaczynają o siebie dbać tzn. każda osoba próbuje zdrowo się odżywiać, a przynajmniej wybierać ze sklepowych półek nieprzetworzone, tradycyjne, a wręcz dietetyczne produkty. Osoby takie nagle wystrzegają się chemicznego jedzenia, kolorowych, przepełnionych barwnikami, konserwantami i cukrami słodyczy, uzupełniają menu w pożywne sałatki z wartościowych warzyw, unikają tłuszczów wszelakich, nie smarują pieczywa, nie smażą. Omijają szerokim łukiem koncerny fast-foodów, budki z hot-dogami i zapominają smak coca-coli lub wybierają cole light- (sama nie wiem, co jest gorszą głupotą). Nie palą, nie piją- no może kulturalnie lampka wina- koniecznie wytrawnego, czerwonego do kolacji raz w tygodniu, oduczają kubki smakowe od smaku słonego, poszerzają kulinarne granice o potrawy z cieciorki, soczewicy, szpinaku, cykorię czy jarmuż. Wybierają tylko razowe produkty, na przekąski spożywają orzechy i pieczone warzywa. Litrami piją wodę, unikają kawy, zielona herbatą zaczynają i kończą dzień, jedzą tylko do 18.00.
 Tacy ludzie ponad wszystko uwielbiają ponadto aktywność fizyczną. Codziennie z wielkim zapałem wykonują swoje treningi, gimnastykę i ćwiczenia udając przy tym, że w ich duszy gra natura sportowca. Wybiegają na chodniki, dróżki w parku czy polne ścieżki gimnastykując się przy tym do pierwszych kropli potu na karku, dodatkowo uczęszczają na basen, a nierzadko regularnie wykupują karnety na siłownie i wyciskają siódme poty……
Długo by jeszcze wymieniać i dobrze, jeśli jest w tym wszystkim umiar czy zdrowy rozsądek. W  końcu nic złego w tym, że ludzie zaczynają o siebie dbać. Pomijając fakt, że robią to najczęściej, gdy za oknem pojawi się pierwsze przedwiosenne słoneczko, jakby przebudzeni z zimowego snu czy też rażeni słonecznym promykiem…..Problem pojawia się wtedy, gdy oczekują „efektu wow”- spadku wagi 5 kg na tydzień, ba, co tam 5-10 kg/10 dni, spadku obwodów 5 cm na tydzień, zgubienia boczków, piwnych brzuszków max. w 2 tygodnie. I tu patrząc z punktu widzenia dietetyka mamy problem stosując głodówki czy diety cud (które defa kto nie istnieją) robimy sobie tylko krzywdę rozregulowując metabolizm. Dodam, iż rzucając się na głęboką wodę z ćwiczeniami, nie podchodząc do tego w racjonalny sposób możemy często zafundować sobie kontuzję, co na długo skutecznie jak myślę wykluczy nas z możliwości uprawiania sportu …Nie wiem czy z uwagi na wykonywany zawód czy z uwagi na doświadczenie zawodowe czy po prostu z obserwacji jestem uczulona i mam okropną alergię na ludzi w gorącej wodzie kąpanych, którym o dbałości o siebie przypomina pierwsze wiosenne słońce. Moi drodzy dbajmy o siebie cały rok, wiosną, latem, jesienią i zimą będzie łatwiej, prościej i na pewno z korzyścią dla was samych. Pomyślcie czasem trzy razy, zanim zafundujecie sobie kilkudniową głodówkę, dietę cud z kolorowego czasopisma czy wyskoczycie nieprzygotowani na trening na świeżym powietrzu. Umiaru, rozwagi i rozumu w dbałości o siebie i przemyślanych działań w rzucaniu zbędnych kg!
A i nie każdy musi od razu być pasjonatom zdrowego jedzenia i miłośnikiem sportów wszelakich!
                                                                                                                                    Do napisania,
                                                                                                                                         P. Zetka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz